WIRUS NA RYNKU SZTUKI.

Gdybym miał gdzieś szukać przepowiedni i prognoz dotyczących bliskiej przyszłości rynku sztuki i antyków zdecydowanie udałbym się do Kasandry. Bo choć bardzo chciałbym się mylić to moje przewidywania dalekie są od tonacji różowej. Raczej, posługując się symboliką kolorów, umieściłbym je w okolicach granatu bądź głębokiej czerni.

Ktoś może zarzucić mi czarnowidztwo bo przecież nie tak dawny kryzys ekonomiczny z roku 2008 ten sektor gospodarki pokonał niemal suchą stopą. Jednak w moim przekonaniu dziś mamy sytuacje diametralnie inną. W roku 2008 świat stracił zaufanie do sektora bankowego i wszystkich jego produktów. Nadmuchany do granic wytrzymałości balon spekulacyjny pękł grzebiąc podmuchem uwolnionego gwałtownie powietrza firmy, instytucje, przedsięwzięcia, których wartość określały indeksy giełd papierów wartościowych. Sztuka i antyki z katastrofy ocalały dzięki temu, że miały materialny wymiar. Były opoką w morzu chaosu. Wartość, choć nieraz wydawać się mogła abstrakcyjnie duża, była przypisana do konkretnego dzieła, zwykle jednostkowego, na dodatek zwykle zamkniętego w skarbcu kolekcjonera, magazynie prestiżowej galerii czy muzeum. Dzieło pozostawało nieosiągalne. Nadal budziło podziw i pożądanie. Bez względu na wszystko utrzymywało swą wartość.

Dziś zagrożona jest wartość największa - życie ludzkie. Obawa o nie paraliżuje całe sektory światowej gospodarki. Powoduje panikę i chaos. Utrudnia funkcjonowanie. Bo choć swobodny przepływ towarów, a towarem są niewątpliwie sztuka i antyki, został utrzymany to już przepływ ludzi jest reglamentowany. Zamknięte granice odcinają sklepy i galerie od źródeł zaopatrzenia. Bo od dawna ten handel ma wymiar międzynarodowy. Zamknięte targi, wystawy,galerie, muzea odcinają klienta od towaru i potrzebnych do jego zakupu bodźców. Tradycyjny handel, gdzie klient bierze przedmiot do ręki, obcuje z nim, podziwia, sprawdza, z powodu odgórnych zakazów nie istnieje.

Pozostaje co prawda sieć, internet, handel wirtualny ale to zawsze jest w moim przekonaniu oglądanie przedmiotu zza wystawowej szyby. Zbyt wielu pośredników. Jakość zdjęć, opisu, wiarygodności. Ale jak się nie ma co się lubi...

Koronawirus przeminie jak wszystko w naszej historii. Boję się tylko, że my antykwariusze wyjdziemy z tego kryzysu bardzo poobijani. Nie tylko my zresztą.

Powiązane produkty

Komentarze ()