Osobiście myślę, że rzeźba z geometrią strachu nie ma nic wspólnego. Moim zdaniem powstała dużo później, może pod koniec XX wieku. Faktem jest natomiast, że rzeźba pyta o kondycję ludzkiego losu.
Po Biennale Sztuki w Wenecji w roku 1952, krytycy odwiedzający pawilon brytyjski stworzyli termin „geometry of fear”, geometria strachu. Wśród artystów tworzących w tym duchu wymieniano Elisabeth Frink, Rega Butlera, Kennetha Armitage i Lynna Chadwicka. Ich rzeźby opowiadały o kondycji człowieka doświadczonego wojną światową i narastającą wówczas „zimną wojną”. Miały zgeometryzowaną formę, poszarpaną, szorstką fakturę i brutalną estetykę.
Piszę o tym dlatego, że gdy usiłowałem zidentyfikować oferowaną rzeźbę, wszystkie wyszukiwarki, łącznie ze sztuczną inteligencją uparcie odsyłały mnie do tej grupy artysłów.
Osobiście myślę, że rzeźba z geometrią strachu nie ma nic wspólnego. Moim zdaniem powstała dużo później, może pod koniec XX wieku. Faktem jest natomiast, że rzeźba pyta o kondycję ludzkiego losu. Artysta pokazał postać, która wydaje się ulegać erozji. Figura jest spękana, podobnie jak podstawa, na której stoi. Złamany konar, kij czy może gałąź, nienaturalne odchylenie sylwetki powodują niepokój, zamęt.
Rzeźba jest sygnowana znakiem, który odczytałem jako inicjały D. C. Jest też informacja, że to drugi odlew z ośmiu jakie powstały. Taka informacja pojawia się zwykle na autorskich rzeźbach profesjonalnych twórców.
Rzeźba ma 30 cm wysokości, 15 cm szerokości i 11 cm głębokości.